Bench Bench… czyli jak wylądowałem bez projektu

30 września
Maxim Volobuyev
Bench Bench… czyli jak wylądowałem bez projektu
Cześć, nazywam się Maxim Volobuyev i jestem specjalistą QA w DataArt. Historia, którą chciałem się z wami podzielić wydarzyła się tuż przed nadejściem 2018 roku. Dostałem wtedy wymarzoną ofertę pracy, o którą walczyłem strategicznie przez wiele czasu. Za trzecim razem się udało.

Projekt, do którego zostałem zaproszony wyglądał bardzo obiecująco, ale kiedy wróciliśmy do pracy po przerwie noworocznej okazało się, że… już nie istnieje. Utknąłem więc bez projektu na kolejne 6 miesięcy. Chciałbym dokładnie opowiedzieć o moich doświadczeniach w formie 5 prostych porad dla każdego, kto znalazł się w podobnej sytuacji.

1.Nie panikuj

Oczywiście, łatwo to powiedzieć. Wiedziałem o tym, że mogę wylądować bez projektu jeszcze zanim się to zdarzyło, ale, szczerze mówiąc, nigdy wcześniej się w takiej sytuacji nie znalazłem. Właśnie dlatego czułem się rozczarowany i z miejsca zacząłem panikować. Zostałem przecież bez pracy. Ale jeśli współpracujesz z firmą na stałe, a nie jesteś zatrudniony do konkretnego projektu, właściwie wszystko zależy od ciebie. Dzięki pomocy naszego PR managera łatwiej było mi radzić sobie z rozczarowaniami i starałem się myśleć pozytywnie.

Powinienem od razu wyjaśnić, że w naszej firmie wysokość wynagrodzenia pozostaje niezmieniona, nawet jeśli jesteś bez projektu. W moim poprzednim miejscu pracy nie dostawałem za bench żadnego wynagrodzenia, powszechne więc było, że ludzie odchodzili albo czekali 3-4 miesiące na nowy projekt bez pensji. Co więcej, pracodawca w każdej chwili mógł podejść do takiej osoby i powiedzieć, że nie ma dla niej w tym momencie pracy i może z tym zrobić, co chce.

W DataArt, nawet jeżeli chwilowo jesteś poza projektem, nadal przychodzisz do pracy w pełnym wymiarze godzin, ale skupiasz się na podnoszeniu kwalifikacji albo w miarę potrzeb jesteś wsparciem dla innych zespołów. Największe firmy outsourcingowe, z tego co wiem, pracują według podobnego systemu. W niektórych nie musisz nawet pojawiać się w biurze, wciąż otrzymując wynagrodzenie. Niezależnie od tego uważam, że każdy ma prawo poczuć się źle w sytuacji, w której jego umiejętności są chwilowo niepotrzebne. Najważniejsze, by nie pozwolić takim myślom przejąć kontroli!

2. Produktywnie wykorzystaj czas

Postanowiłem skończyć różne kursy i popracować nad moimi umiejętnościami technicznymi. Tak naprawdę samokształcenie jest obowiązkowe dla każdego, kto nie jest zaangażowany w projekt, ale ta reguła nie zawsze jest spełniana. DataArt nie szpieguje codziennie specjalistów pod kątem wykonywanych zadań. Są oczywiście osoby pełniące role leadów, PMów i DMów, ale na mikrozarządzanie nie ma w naszej firmie miejsca i nikt nie będzie patrzył ci na ręce. Nie jestem pewien, czy wszędzie jest tak samo. Wciąż jest dookoła wiele oldschoolowych firm, w których do każdego pracownika jest przypisanych 5 kierowników. Ale w każdym przypadku możesz przecież przejść kurs związany z twoją główną technologią, bez trudu wykonać zadania, odznaczyć odpowiednie pola i stwierdzić, że twój dzień pracy był produktywny. Możesz nawet pokusić się o odbycie zewnętrznego szkolenia, które również często nie są sumiennie sprawdzane przez przełożonych.

Jest jednak jasne, że kurs, którym warto się zainteresować to taki, który dotyka złożonego tematu i realnie podnosi twoje kwalifikacje. To najlepszy moment, by zacząć uczyć się rzecz przez dłuższy czas odkładanych na bok. Osiem godzin, które możesz w ciągu dnia poświęcić na naukę brzmi jak bajka w porównaniu do prób odbywania szkoleń wieczorami, kiedy wchodzi w grę zmęczenie i chęć bycia z bliskimi albo, po prostu, potrzeba relaksu. Jeden z moich kolegów pracował w jednej ze znanych firm outsourcingowych, jednej z tych, w których wynagrodzenia nie są zależne od projektu i nie wymagają w tej sytuacji obecności w biurze. Bench był dla niego czasem intensywnej nauki. Nie wykorzystanie takiej sytuacji byłoby po prostu nierozsądne i zwyczajnie głupie.

3. Nie bój się trudnych zadań

Podjąłem współpracę z DataArt jako specjalista na poziomie Seniora w dziedzinie testowania manualnego i kiedy zobaczyłem magiczną frazę Selenium WEB driver course, od razu wziąłem się za kurs z naszego wewnętrznego systemu szkoleń, który trwał 100 godzin. Czy jest ktoś, kto nie chce iść w kierunku automatyzacji?

Okazało się, że moja znajomość Javy nie jest wystarczająca i kurs był dla mnie dość trudny. Musiałem prosić kolegów o pomoc, ale w końcu udało mi się rozwiązać wszystkie zadania i wysłać je do sprawdzenia mentorowi. Potem zdecydowałem się na kurs z SQL, który miał trwać 40 godzin. Byłem pewien, że poradzę sobie z nim w 16, ale zauważyłem, że jego trudność została oceniona jako 5/5 (tak, jak w przypadku kursu z Selenium). Ostatecznie skończyłem go po 30 godzinach, jednak przez to, że musiałem cofać się i poprawiać błędy w sumie wyszło ich ponad 50. Ale naprawdę rozszerzyłem swoje umiejętności i nauczyłem się wielu interesujących rzeczy.

Kiedy otrzymałem wyniki z kursu Selenium zdecydowałem, że będę kontynuował naukę Javy. Przeszedłem przez kurs na temat zagrożeń systemów, a potem jeszcze kilka, ale ostatecznie porzuciłem ten pomysł.

4. Bądź cierpliwy i nie spiesz się

Po ponad pół roku bycia bez projektu zostałem kilka razy poproszony o wsparcie innych teamów. Pracowałem nad stroną w WordPressie z fantastycznym zespołem (później dołączyłem do nich na jeszcze dwa miesiące). Po jakimś czasie przypisano mnie do projektu, który miał trwać dłużej, ale nie mogłem w nim pracować. Czasami zdarza się, że widząc jakąś osobę wiesz, że będzie wam się dobrze pracowało, ale w rzeczywistości jest zupełnie inaczej. Wytłumaczyłem tę sytuację mojemu PMowi i odszedłem. Prześladowała mnie ta sytuacja: kiedy sam decydujesz się wyjść z projektu musisz ciągle tłumaczyć wszystkim dookoła, dlaczego podejmujesz taką decyzję.

Moim zdaniem dobry specjalista QA musi być odrobinę wybredny – produkt powinien być dopasowany do potrzeb odbiorcy, nie do jego własnych przekonań na temat tego, co jest właściwe, a co nie. Jednocześnie powinno się myśleć o tym, w jakim stopniu jesteś w stanie zademonstrować swoje umiejętności w projekcie. Jeśli mówisz: „nie mogę w tu pokazać, co potrafię”, nie zostaniesz z niego wyrzucony, ale trzeba na to szczególnie uważać, jeśli jesteś na etapie budowania autorytetu w firmie.

Nie zniechęcaj się, jeśli po rozmowie wstępnej nie zostaniesz zaproszony do zespołu. Kiedyś zdarzyło się, że oceniono moją znajomość angielskiego zbyt nisko (ale wymagania w projekcie były w tym względzie bardzo wysokie). Innym razem startowała oprócz mnie jeszcze jedna osoba i to ona została wybrana. Wydaje mi się, że nie zrozumiałem, czego ode mnie wymagano. Później spojrzałem na tę sytuację z boku i zacząłem pracować nad moimi słabymi punktami – przecież miałem na to czas. Dodatkowo potraktowałem rozglądanie się za projektem dla siebie jak wyzwanie. Nie miałem ochoty odchodzić z firmy, w której chciałem pracować od tak dawna. Zwłaszcza, że DataArt zainwestowała we mnie wiele energii i środków.

Jak mówiłem, w DataArt będąc bez projektu nadal otrzymujesz wynagrodzenie. Ale nie możesz się w takiej sytuacji spodziewać regularnych podwyżek. Uważam, że nie powinno się prosić o podwyższenie wynagrodzenia dwa razy o roku, nie będąc zaangażowanym w projekt. Mimo to, dostałem 7% bonusu do miesięcznego wynagrodzenia za wsparcie innych teamów.

5. Zamień pech na szczęście

Lekcja, którą otrzymałem jest prosta: nie zawsze da się wygrać. Nie ważne jak dobrze się przygotujesz i jak imponujące jest twoje doświadczenie – zawsze jest miejsce na rozwój, a porażki to dobry powód, by spojrzeć na siebie z dystansem, ocenić swoje umiejętności i znaleźć nowe wyzwania.

Próbowałem również samodzielnie znaleźć projekt dla siebie. To także jest istotne – nie czekaj, aż HR managerowie zrobią wszystko za ciebie. W końcu otrzymałem wiadomość, z której wynikało, że w jednym z zespołów poszukują specjalisty QA z doświadczeniem w blokchain, które akurat miałem. Okazało się, że team jest świetny, technologie innowacyjne, mają Javowy backend i plan na automatyzację. Ale o tym opowiem innym razem.

Chciałbym tylko raz jeszcze powtórzyć: jeśli wylądujesz bez projektu, nie przegap szansy na podniesienie swoich kwalifikacji. Ucz się rzeczy odkładanych na później. W ciągu kilku miesięcy można zrobić ogromny krok do przodu. Nie trać nadziei i pewności siebie. Jeśli nie będziesz czuć się pewnie, inni również ci nie zaufają.