To będzie dla osób, które czują, że User Story to za mało

To będzie dla osób, które czują, że User Story to za mało
Już za niespełna miesiąc, 8 grudnia, odbędzie się w Lublinie konferencja IT NonStop: J-Santa. Jest to pierwsze tego typu wydarzenie w Lublinie, dedykowane zainteresowanym Javą, JVM i Craftsmanship.

Wśród prelegentów jest Sławomir Sobótka, trener i konsultant w Bottega IT Minds specjalizujący się w technologiach Java EE. Mówi, że w codziennej pracy integruje Domain Driven Design, wzorce, style architektoniczne, zwinne procesy i zdrowy rozsądek. Opowiedział nam o początkach kariery, o tym, dlaczego wybrał Javę, ciekawych projektach i zdradził kilka szczegółów swojego wystąpienia.

— Opowiedz o sobie, o swoich początkach w branży. Jak wyglądało to kiedyś, co się zmieniło?

S.S.: Zawodowo zacząłem programować w Javie 15 lat temu, kiedy połowę kodu stanowił XML, którego edycji nie wspierało IDE, ale to w sumie dobrze, że nie wspierało, bo przy jednym rdzeniu o prędkości 200 megaherców i 32 megabajtach RAMu i tak by to nie działało :)

— Dlaczego wybrałeś Javę? Co sprawia, że jest wyjątkowa?

S.S.: Kiedy zaczynałem Java, była w awangardzie, a jej składnia była czysta i piękna w stosunku do smutnych alternatyw (bo nie miała lambd ;). Do tego skupiała community, które sprawiało wrażenie bycia elitą intelektualną planety (przynajmniej z perspektywy studenta III roku).

— Jaki projekt z realizowanych do tej pory możesz uznać za najciekawszy? Dlaczego?

S.S.: Kiedyś stworzyłem applet (taki kawałek Javy [ale bez skryptu] zagnieżdżony w przeglądarce), który był edytorem diagramów. Tworzyło się w nim ilustracje zagnieżdżane później w dokumentach medycznych. Coś w stylu CADa, tylko o wiele prostszego, w którym mieliśmy różne rodzaje diagramów z różnymi paletami komponentów. Projekt był piękny, bo w odróżnieniu od każdego innego systemu jaki współtworzyłem, było to tylko i wyłącznie moje dziecko… Przepisywałem go sobie radośnie trzy razy, nauczyłem się na nim kiedy stosować, a kiedy nie każdy, wzorzec projektowy z rozszerzonego katalogu wzorców GoF... I co najważniejsze: był to do tej pory jedyny projekt, który cały mieścił mi się w głowie. Wiecie - taki kod, w którym zawsze wiesz, co gdzie jest i z czego wynika. Jak te małe programiki na studiach, tylko, że znacznie, znacznie większy. Ale ogarnialny dzięki swej genialnej (a jakże :) architekturze. Poruszałem się po nim jak Cypher po Matrixie. Brakuje mi takich projektów.

— Jesteś w gronie prelegentów tegorocznej konferencji J-Santa. O czym opowiesz? Zdradź kilka szczegółów.

S.S.: Opowiem o tym jak w praktyce przeprowadzić sesję event stormingu na przykładzie realnego problemu. Zobaczymy jak można destylować bounded contexts, podzielę się również paroma trikami.

— Kto powinien pojawić się na Twojej prezentacji? Czego może się spodziewać?

S.S.: Osoby, które mają lub chcą mieć kontakt z tak zwanym biznesem. Czasem nie wiemy jak efektywnie podejść do spotkania i modelowania problemu. To będzie dla osób, które czują, że User Story to za mało.

Weź udział w J-Santa! Zarejestruj się  TUTAJ